paragon dowód zbrodniParagon - Dowód zbrodni - Grafika komputerowa - Mariusz Kowalski

Paragon -​ ​dowód​​ zakupu, ​​czy​​ zbrodni?​​
Powieje ​​smutkiem, ​​trwogą i grozą.​​
Mimo​​ to przeczytaj, ​​bo​​ warto.

Weź​​ paragon​​ i ​​się ​​truj
Dla porządku obywatelskiego namawia się nas do brania paragonów. Obywatelu nie bądź głupi bierz paragon coby sprzedawca nie oszukiwał. Nawet się nas nagradza loterią, by wytrzebić nieporządek finansowy w kraju i oszustwa.

Dowód zakupu w postaci paragonu stanowi podstawę do reklamacji, roszczeń, czy potwierdzenia dokonanej transakcji zakupu, tyle, że trujący.

Kto z nas myje ręce zaraz po jego dotknięciu? Dotykamy nieświadomie twarzy swojej, lub dzieci, które nam towarzyszą, czyli je też obdzielamy trutką.

Kilka razy dziennie się z nimi stykamy. A osoby pracujące w handlu dotykają paragonów kilkadziesiąt, lub kilkaset razy dziennie. Czyli te set razy dotykają trucizny, która przenika przez skórę wprost do organizmu.
Wniosek - dobry obywatel musi się truć dla porządku i prawa podatkowego.

Wiwat​​​ paragonowa ​​trucizna. ​​Skąd się bierze?
Wszystko to za sprawą bisfenolu A (BPA), który jest wysoce toksycznym związkiem organicznym. Stosuje się go powszechnie przy produkcji tworzyw sztucznych. Jest związkiem kancerogennym i powoduje zaburzenia hormonalne, zwiększa wytwarzanie estrogenu, hamuje wydzielanie hormonów tarczycy. Oczywiście nie wyssałam z obcej galaktyki takiej informacji, przeprowadzono badania przez kanadyjskich naukowców.

Niestety potwierdzono toksyczność BPA i wpływ na powstawanie chorób nowotworowych.

Kanadyjski rząd zakazał stosowania substancji przy produkcji produktów dla niemowląt, gdyż wywoływał on zaburzenia hormonalneu dzieci. Szczególnie niebezpieczny jest dla kobiet w ciąży. Ponieważ toksyczne działanie BPA, wpływa również szkodliwie na płód.

Bycie ​​kasjerem​​ - ​​trująca ​​robota
Te cholernie chemiczne świstki funkcjonują prawie na całym świecie. Przerażające.
Żyję utopią, bo uważam, że powinno się płacić kasjerom "dodatek toksyczny", albo wyposażyć ich w bezpieczne rękawice, w celu ochrony przed trucizną. Oczywiście każdy pracodawca by mnie wyśmiał gdybym mu powiedziała, że toksyczna praca wymaga zwiększenia mojej pensji, z drugiej strony dlaczego nie? W innych zawodach otrzymują takie dodatki łącznie z wysługą lat, a my co nie zapieprzamy też dla kraju, nie płacimy podatków, nie wspieramy budżetu? To dlaczego nikt nie pomyśli o tych, którzy codziennie przez wiele godzin stykają się z trucizną. Gorszy sort? Gorsza populacja, sklepowy plebs?

Rękawiczki​​ włóż i ​​na ​​zakupy ​​marsz
Tak to nie żart. W rękawiczkach najlepiej, ale w jakich? Tu też trzeba uważać, by nie były z najgorszej gumy. BEZWZGLĘDNIE  myjmy ręce po kontakcie z paragonem, a pod żadnym pozorem nie dawajmy go dzieciom.

Bierz ​​paragon ​​wspieraj​​ budżet​​ jak ​​nie ​​zdrowiem​​ to ​​chorobą
Zaczynam podejrzewać, że przemysł i urzędy do spraw finansowo podatkowych na całym świecie są powiązane z przemysłem farmaceutycznym i medycznym, żeby nas doprowadzać do chorób i dzięki temu zwiększać przychody na leczeniu podtrutych obywateli, czyli pacjenci=klienci. To taka złośliwa dygresja. Oczywiście jest dostępny zamiennik dla toksycznego papieru termicznego, ale jest on droższy i niewielu przedsiębiorców z niego korzysta.

Skazani ​​na ​​trutkę. Skazani ​​na ​​oczyszczanie
Niestety współczesny człowiek to konsument trucizny. Gdzie nie jesteśmy i czego byśmy nie robili, to wszędzie trutka. Każdy z nas to odrębne chemiczne laboratorium, czyli pokaż kotku co kryjesz w środku.
Żarty żartami, ale taka jest rzeczywistość. Podtruta.

Szanse na to, że trujące paragony zostaną wycofane, są żadne, a zawsze może być gorzej, bo znajdą jeszcze tańszą substancję do produkcji i jeszcze bardziej toksyczną.

Są dwa wyjścia alienacja, albo oczyszczanie. Jeżeli chodzi o to pierwsze to raczej nierealne byśmy zamieszkali na bezludnej wyspie, więc pozostaje regularne oczyszczanie organizmu z toksyn.

Siarka organiczna i Witamina C, Ziemia Okrzemkowa, to spożywcze środki, które nam pomogą wyrzucić szkodliwe substancje z organizmu. Jeszcze inne sposoby to sauny, regularne wypacanie się, lub korzystanie z aparatu, który wywala na nam to świństwo przez skórę. Mam na myśli Aparat Syk-2, który poprzez jonową detoksykację pozwala pozbyć się metali ciężkich poprzez stopy.

Technologia generująca jony jest już znana od kilku dekad. To właśnie ta technologia jest kluczem do sukcesu jonizującego urządzenia detoksykacyjnego (Ion-cleanse), które wykorzystuje naprzemienny pozytywny i negatywny ładunek jonowy w trakcie kuracji. To ważne odkrycie umożliwia obecnie usuwanie toksycznego materiału z organizmu człowieka bez względu na ładunek elektryczny jaki mają poszczególne toksyny.

Podczas zabiegu następuje zmiana koloru wody, który może być dla nas cennym źródłem informacji na temat kondycji naszego organizmu. Skład wody przed i po zabiegu wskazuje na wytrącanie się toksycznych substancji z organizmu. Chcesz wiedzieć więcej poczytaj Tutaj >>>

Paragon -​ ​dowód​​ zakupu, ​​czy​​ zbrodni?​​
Powiało ​​smutkiem, ​​trwogą i grozą?​​
Dziękuję, że przeczytałeś.
Karolina Kamińska

















ashwagandhaAshwagandha - Grafika komputerowa - Mariusz Kowalski

Dopadła cię chandra pomoże Ashwagandha.

Co mi brzęczy i dźwięczy koło ucha, przecież dźwięk mi się nie śni, więc co zakłóca mój sen?
Tak to budzik, wyrywa mnie ze świata snu, ze świata, w którym tak mi dobrze. Rzeczywistość domaga się ode mnie spionizowania i rozklejenia powiek, które ważą chyba tonę, reszta ciała chyba dwie.

Tak zazwyczaj czujemy się jesienią, albo w pochmurne dni. Smutniejsi, przygnębieni, jakby wyssani z energii, w łóżku moglibyśmy spędzić cały dzień nakryci szczelnie kołdrą w objęciach Morfeusza. Dlaczego tak się dzieje?

Trochę słonecznej wiedzy
Kończy się lato więc zdecydowanie mniej przebywamy na słońcu, stąd naturalnie obniża nam się nastrój. Przebywając na słońcu wydziela się serotonina, hormon szczęścia, poprawiający nastrój, regulujący apetyt. Promienie wyzwalają również endorfiny, dlatego w słoneczną pogodę jesteśmy bardziej skorzy do aktywności, spotkań koleżeńskich, zabawy. Nasłonecznienie poprawia również przemianę materii, wpływa korzystnie na układ odpornościowy, normuje ciśnienie oraz syntetyzuje witaminę D. Słońce również ogrzewa stawy i mięśnie, dlatego osoby z problemami reumatoidalnymi czują się zdecydowanie lepiej w dni słoneczne.

Ciemna praca, szare życie
We współczesnym świecie większość z nas pracuje w pomieszczeniach klimatyzowanych i bez dostępu światła słonecznego przebywając mało na świeżym powietrzu, po min. 8 godzinach pracy, wsiadamy do samochodów, idziemy do sklepów, fitness klubów również bez naturalnego światła. Nasze organizmy nie tolerują sztucznych warunków, stąd reakcja jest oczywista, zmęczenie, szara skóra, przygnębienie, brak sił witalnych.

Zdrowa opcja. Chcesz się pozbyć smutku i chandry zażywaj Ashwagandhy 
Withania somnifera - Witania ospała.
Dotychczas okres jesienny oddziaływał na mnie "smutko-twórczo", brakowało mi energii i chęci do działania, a przede wszystkim radości. Długo szukałam metody, która naturalnie mi w tym pomoże. Ale o tym za chwilę. O Ashwagandhzie mawia się, że jest rośliną "wiecznej młodości" znana jest od wieków i wykorzystywana szczególnie w medycynie ajurwedyjskiej.

Lista leczniczych właściwości jest naprawdę długa. Ale Ashwagandha ma zastosowanie nie tylko jako lek, również jako kosmetyk, czy środek do produkcji sera ze względu na uzyskiwane z owoców Ashwagandhy enzymy, które ścinają białko w mleku, tak jak podpuszczka.

Końskie zdrowie, które możesz wyhodować sam
Ashwagandha jest różnie określana np. w literackim języku indyjskim (sanskryt) określano ją jako "Vajigandha", co oznacza – "ta co pachnie koniem". Tej literackiej nazwie przypisano, że zażywanie Ashwagandhy daję siłę konia i końskie zdrowie. Ashwagandhę możemy wyhodować samodzielnie i suszyć w warunkach domowych, jednak nie polecam w tym czasie zapraszać gości. Po prostu cały dom pachnie stajnią.

Pozytywne działanie to pozytywne myślenie
Ashwagandha głównie znana jest z działania uspokajającego, wyciszającego, przynoszącego zdrowy sen. Poprzez swoje działanie podnosi zdolność adaptacji na czynniki stresowe. Pomaga w stanach lękowych i depresyjnych.
Usprawnia proces uczenia się, pamięć i czas reakcji, koncentracji, więc jeżeli przed tobą dużo "zakuwania", ashwagandha jest niezbędna. Ja testowałam działanie na synu. Podczas suplementacji miał wyraźną poprawę koncentracji i przyswajania wiedzy. Co przełożyło się na wyższe oceny.

Pożegnaj nieśmiałość. Porzuć nerwy
Polecam ją również tym, którzy boją się nowego otoczenia, mają trudność z adaptacją w nowym środowisku (zmiana szkoły, pracy), borykają się z problemem nieśmiałości. 

Ważne!
Ashawagandhę mogą zażywać osoby młode, gdyż zwykły żeń szeń może być zbyt stymulujący. Szczególnie polecam ją osobom, które słabiej radzą sobie ze stresem. Ashwagandha podnosi poziom samopoczucia i pewności siebie. Wszyscy co ją biorą odporni są na ciosanie kołków na głowie, krzykliwych, furiatów i innych znerwicowanych  osób wokół siebie, którym też warto podsunąć ashwagandhę, albo w formie Herbaty, Proszku czy Kapsułek.

Witania ospała po niej nie jestem ospała
Witania oprócz wielu funkcji zwiększa siły witalne, a co ważne podczas uprawiania sportu podnosi moją wydolność organizmu. Polecam ją szczególnie tym, którzy stresują się przed zawodami sportowymi. Inną jej zaletą jest duża zawartość żelaza, więc uzupełnia moje niedobory związane z wege dietą.

A jednak nie tylko na chandrę
Co prawda moje stawy nie palą się, ale ciągle powraca do nich proces zapalny i w tym pomaga, oprócz Kurkuminy z piperyną, Siarki organicznej i dobrej Witaminy C, stosowana zamiennie Ashwagandha. Toczący się proces zapalny, wywołuje obrzęk w obrębie stawu i ból. Dlatego wszyscy ci, którzy chorują na zwyrodnienie stawów, reumatyzm, powinni ją spożywać. Również wzmacnia uwapnienie kości, a osobom siwiejącym regeneruje częściowo barwniki włosów. Ashwagandha działa też moczopędnie i pobudza czynności tarczycy. Wykorzystywana jest też w leczeniu bezpłodności męskiej.

Ochrona wątroby
Wszyscy narażeni jesteśmy na kontakt z metalami ciężkimi, które są w żywności, kuchennych chemikaliach, wodzie, kosmetykach. Tutaj ashwagandha też pomoże. Działanie ashwagandhy porównywalne jest z aktywnością sylimaryny - substancji chroniącej wątrobę przed działaniem związków toksycznych.
Popularnym źródłem sylimaryny jest Ostropest plamisty.
Dobrą ochroną wątroby jest też na zimno tłoczony Olej z ostropestu.  

Dla kogo nie jest wskazana
Suplementacja ashwagandą nie jest wskazana kobietom w ciąży, osobom przyjmującym środki uspokajające, nasenne jak również przeciwpadaczkowe. Niewskazana jest również dla osób przyjmujących specyfiki znieczulające.

Podsumowanie
Drogi czytelniku nie zamieściłam wszystkich zalet Ashwagandhy.
Skupiłam się na jej najbardziej popularnej funkcji, przeciwdziałania smutkowi i zwiększenia sił witalnych.

Pamiętajmy, że w przypadku stosowania suplementów (powtarzam do znudzenia) nie tylko ashwagandhy istotna jest jakość produktu i przede wszystkim dawkowanie. Inne dawki zaleca się w działaniu profilaktycznym u osób zdrowych, a inne w przypadku konkretnych zachorowań. Stąd do oceny jej skuteczności ważny jest nie tylko odpowiedni dobór dawki, ale również ogólny stan zdrowia i inne czynniki chorobotwórcze.


Ashwagandha
ekstrakt 4:1
znajdziesz tutaj

 














 

slonce opalanieByć jak kotlet wysmażony - Grafika komputerowa - Marcin Kamiński

Być jak kotlet wysmażony

Uff jak gorąco! Kocyk, ręcznik w torbę, skąpy strój i można na plaży tłuszcz wytapiać.
Letnia atrakcyjność to dla większości kobiet bycie jak kotlet, dobrze wysmażony z każdej strony. Czekolada na skórze pożądana.

Kwestię atrakcyjności i estetyki pozostawiam każdemu do oceny własnej, szczególnie opalenizny sztucznej. Jednak opalanie niesie za sobą konsekwencje nie tylko estetyczne.

Oczywiście każdy powie, że temat jest znany, że trzeba się smarować kremem z filtrem, lub osłaniać przed słońcem. Natomiast inne źródła podają - po co krem, odsłoń ciało i bezpłatnie produkuj witaminę D. Zarówno jedno jak i drugie stanowisko ma swoje racje, jednak jest pewne ale.

Dama nie jest "wysmażana". Bladość jest piękna
Niegdyś opalenizna kojarzyła się z osobami o niższym statusie społecznym. Bladość była kanonem piękna, a damy unikały słońca jak ognia w obawie przed opalenizną. Bladość kojarzono z delikatnością, czystością. Opalony był tylko ciężko pracujący plebs, tyle, że plebs był silniejszy i odporniejszy dzięki witaminie D, a damy słabe i chorowite. Dzisiaj poglądy na temat opalania są zupełnie inne.

Czym zatem jest opalanie?
Opalenizna to ściemnienie skóry w wyniku reakcji fizjologicznej jaka zachodzi podczas ekspozycji na promieniowanie słoneczne. Dociera ono do ziemi jako ultrafioletowe, widzialne, oraz podczerwone. 
Promienie ultrafioletowe emitowane przez słońce docierają do skóry pod dwoma głównymi postaciami:

Promienie UVA: to 95% całego promieniowania ultrafioletowego, które dociera do ziemi. Jego natężenie jest jednakowe przez cały dzień, od wschodu do zachodu słońca, niezależnie od pogody i pory roku. UVA zimą jest równie intensywne jak latem. Swobdnie przechodzą przez chmury, zwykłe szyby okienne i samochodowe. Promienie te uznawane są za szkodliwe dla zdrowia z uwagi na to, że przenikają w głąb skóry, wywołując mutacje DNA i tworzenie się agresywnych wolnych rodników. Kremy przeciwsłoneczne blokują korzystne dla skóry promieniowanie UVB, a przepuszczają rakotwórcze promieniowanie UVA, chyba że producent wyraźnie informuje, że krem zawiera również filtry UVA. Tak więc balsamy i inne specyfiki do opalania chronią przed spaleniem skóry, ale nie przed rakotwórczym działaniem promieni.

Promienie UVB: promieniowanie ultrafioletowe UVB jest przyjazne dla skóry, ponieważ pomaga jej w produkcji witaminy D. Jednak i te promienie wywołują opaleniznę, a ich działanie może spowodować oparzenia słoneczne szybciej niż UVA. Promienie UVB przeważają w świetle słonecznym w środku dnia czyli w tym okresie, w którym specjaliści odradzają opalanie. W Polsce z darmowej witaminy D możesz korzystać z miesiącach letnich w godzinach od 11 do 15 czasu letniego.

Mądrzy ludzie radzą: 
W czasie opalania osłaniaj twarz i wystaw na słońce jak największą powierzchnię skóry przez 10 do 15–20 minut w zależności od rodzaju cery i stopnia opalenizny. Pamiętaj jednak, że nie wolno dopuścić do zaczerwienienia skóry! Przez resztę dnia noś ubranie, lub pozostawaj w cieniu, szczególnie kiedy skóra nie jest już w stanie przyjąć więcej słońca. Wystawianie się na słońce w celu samego opalania nie jest zalecane.


W każdym razie dwa wyżej wymienione rodzaje promieniowania występują nierozłącznie. Korzyści płynące z umiarkowanej ekspozycji na promienie UVB w letnich godzinach południowych przewyższają potencjalne zagrożenia związane z promieniami UVA. Innymi słowy przeciwrakowe działanie witaminy D wytwarzanej pod wpływem promieni słonecznych jest silniejsze niż rakotwórcze działanie promieni UVA.

W naturalnych warunkach po ekspozycji na promienie UVA nie występuje rumień. Jednak w przypadku zbyt długiego opalania się w solarium, w którym oddziałowuje na nas promieniowanie UVA można osiągnąć efekt "pięknego" czekoladowego kotleta, jak również dochodzi do poważnych poparzeń. Jest to wynikiem niefizjologicznych i mocnych dawek promieniowania.

Przyjemność ze smażenia
Pomijając aspekt estetyczny smażenie ma swoje plusy: nasłonecznienie poprawia nastrój, pocimy się, więc pozbywamy się toksyn z organizmu, chyba, że leżymy plackiem na kocyku z zastosowanymi antyperspirantami pod pachami, czy innymi częściami ciała, wtedy możemy doprowadzić do silnego przegrzania organizmu i groźnych dla zdrowia konsekwencji. Wspominałam już na ten temat w artykule Zapachy spod pachy.

Ekspozycja na słońce uzupełnia poziom witaminy D, ogrzewa mięśnie i stawy zmniejszając tym samym odczuwanie bólu.

Panierka czy saute podczas smażenia. Wpływ kosmetyków do opalania na skórę
W kuchni zanim kotlecik znajdzie się na patelni obtaczamy go w panierce, podobnie robimy z naszym ciałem przed wyjściem na słońce. Smarujemy skórę kremami, emulsjami, niestety z dużą ilością związków chemicznych, które poprzez rozgrzanie szybciej dotrą do wnętrza organizmu, zanieczyszczając go. Co istotne pod wpływem ciepła zaaplikowane kosmetyki, jak również chemia w nich zawarta, będą działały bardziej drażniąco na skórę. Mogą się one również przyczynić do powstawania plam na skórze, nieestetycznych zresztą. Co lepsze?

Zawsze to co bliższe naturze.

Opalanie i zdrowie - przyjemne z pożytecznym
Jak połączyć jedno i drugie, by opalanie było zdrowe? Przede wszystkim metodą zdroworozsądkową. Właściwie proces zdrowego opalania powinniśmy podzielić na dwa etapy: uzupełnienia witaminy D oraz zmiany kolorytu skóry.

Pierwszy etap. Dla zdrowia powinniśmy wystawiać ciało na słońce jako uzupełnienia witaminy D, czyli jak największe powierzchnie umytego wcześniej ciała. Dlaczego? Ponieważ do skóry pokrytej wszelkimi substancjami, również tymi, które zawierają tłuszcz, nie dotrze promieniowanie UVB co oznacza że wszelkie mazidła będą blokowały wytwarzanie witaminy D.

Drugi etap to zmiana kolorytu skóry, przez większość pożądana. Wybierajmy Kosmetyki,
bez konserwantów i parabenów, które oprócz dawki substancji chemicznych obciążających nasz organizm, wpływają na pogorszenie kondycji skóry. Dobór filtra uzależniony jest od naszej karnacji i wrażliwości skóry.

Krwiopijcy podczas opalania
Opalamy się, jest przyjemnie, a tu przy uchu bzzz, naturalnie możemy odstraszyć komary nie aplikując sobie chemicznych środków i jednocześnie zabezpieczyć skórę filtrem.
Emulsja Słońce i Komary
chroni przed niebezpiecznymi promieniami UV i zawiera środek odstraszający owady; emulsja dla wszystkich rodzajów skóry, odpowiednia do ciała i twarzy; nie zawiera syntetycznych środków owadobójczych; nie stanowi zagrożenia dla środowiska i organizmów wodnych.

W letni wieczór, aby intruzy krwiopijcze nie psuły nam relaksu zastosujmy naturalny Olejek na Komary,
który oprócz właściwości odstraszających komary, będzie pielęgnował skórę.

Kotlet się przypalił, ratunek dla kotleta?
Jak smażymy na zbyt dużym ogniu to przypalimy mięso, tak samo dzieje się z naszą skórą.
Przy długotrwałej ekspozycji na promienie UVB często dochodzi do poparzeń, objawiających się zaczerwieniem skóry, rumieniem, pęcherzami, pieczeniem i bolesnością, Jak ulżyć sobie w cierpieniu?

Jest kilka naturalnych metod, które powinny przynieść ulgę.
Aloes - Sok z Aloesu plus DMSO działa przeciwzapalnie i przeciwutleniająco. Zmieszaj w proporcji 1:1. Działa cuda, nie tylko dla poparzonej skóry, również dla stawów.
Jeżeli nie zamierzasz, robić takiej mikstury.
Spróbuj Żelu Aloe Vera w postaci kosmetyku. Przeczytaj więcej Tutaj >>>.

Pomidory - schłodzone pomidory, najlepiej malinowe pokroić w plasterki i przyłożyć do poparzonej skóry na około 1 godzinę.

Ziemniaki - mają właściwości antybakteryjne oraz nawilżające, pomagają w odbudowie zniszczonych komórek i przyspieszają proces regeneracji. Przykładaj plasterki ziemniaków, lub surowe starte na tarce.

Ocet jabłkowy - ten cudowny płyn dla naszego organizmu możesz również zastosować na poparzoną skórę, przywraca on skórze odpowiednie pH, łagodzi swędzenie oraz zmniejsza stan zapalny.

Miód - wiadomo miód jest dobrym lekarstwem na wiele dolegliwości jest pomocny również w przypadku oparzeń słonecznych. Nałożony on na skórę od razu po wystąpieniu objawów poparzenia słonecznego może zapobiec pojawieniu się pęcherzy. Dzięki ochronnej właściwości miodu również przed zakażeniem, skóra szybciej się zregeneruje, będziemy odczuwać mniejszy ból.

Kefir i fermentowane produkty mleczne takie jak serwatka, maślanka to sprawdzony sposób na oparzenia słoneczne naszych babć. Wyciągają one z ciała wysoką temperaturę, dlatego warto je spożywać podczas upałów. Oczywiście czytajmy etykiety - bez mleka w proszku. Fermentowany nabiał przywraca skórze prawidłowe pH, nawilża, oraz tworzy na ciele cieniutką warstwę chroniącą skórę przed mikroorganizmami.

Soda tworzy środowisko alkaiczne, które przyniesie ulgę naszej skórze. Sodę należy wymieszać z wodą i przy użyciu gazy nałożyć przygotowany kompres na skórę. Można również dodać sody do letniej kąpieli – po wyjściu z wanny pozostawić skórę do wyschnięcia, nie wycierać.

Płatki owsiane - wiadomo, że mają wiele cennych właściwości spożywczych.
Płatki owsiane mają właściwości przeciwzapalne, które zmniejszają opuchliznę i łagodzą ból. Płatki owsiane należy namoczyć, a następnie obłożyć nimi poparzoną skórę.

Być E-pięknie opaloną
Jeżeli chcemy by nasza skóra wyglądała pięknie po kąpielach słonecznych, zastosujmy Witaminę E. Po pierwsze, zregeneruje poparzoną skórę, po drugie odbuduje ona komórki skóry i zadziała przeciwzmarszczkowo. Jak zawsze istotna jest jej jakość. Większość dostępnych na rynku witamin E, o czym wie niewiele osób, zawiera niepełną witaminę, a dobra Witamina E składa się najogólniej mówiąc z mieszanki tokoferoli i tokotrienoli. Nie poświęcę tutaj więcej uwagi w tym artykule, już wkrótce powstanie artykuł poświęcony witaminie E jej właściwościach i zastosowaniu.
Przyjmowanie witaminy E, zarówno doustnie jak i wyciśnięcie kapsułki bezpośrednio na skórę, daje nieocenione korzyści dla skóry.

Komu smażenie niewskazane?

Żylaki
Nie wszyscy mogą pozwolić sobie na smażenie. Z pewnością nie służy ono osobom ze skórą naczyniową ponieważ pod jego wpływem dochodzi do rozszerzania i pękania drobnych naczyń włosowatych.
Również osoby z żylakami powinny osłaniać nogi np. jasnym ręcznikiem,

Leki
Osoby przyjmujące niektóre leki np. leki przeciwcukrzycowe, przeciwdepresyjne, obniżające ciśnienie tętnicze również powinny uważać, zapytajmy lekarza, czy możemy przebywać na słońcu jeżeli tak to ile, niektóre antybiotyki również zachodzą w reakcję.

Antykoncepcja hormonalna
Uwagę powinny zwrócić kobiety stosujące antykoncepcję hormonalną ponieważ wpływ słońca na estrogeny może wywołać nie tylko przebarwienia, podrażnienia, czy zwiększoną skłonność do poparzeń.

Zioła.
To samo dotyczy ziół, po niektórych z nich jak np. dziurawiec czy arcydzięgiel nie wolno przebywać na słońcu.

Kwasy
Panie, które stosują kremy z kwasami AHA jak również po odbytych zabiegach z użyciem kwasów również powinny unikać opalania.

Kobiety w ciąży
Kobiety w ciąży - skóra w okresie ciąży jest bardziej wrażliwa i szybciej ulega wszelkim podrażnieniom, jednak najistotniejsze jest prawidłowy przebieg ciąży. Nadmierna ekspozycja słoneczna może doprowadzić organizm do przegrzania, które jest w okresie prenatalnym bardzo groźne dla życia dziecka, gdyż może wywołać krwawienie z dróg rodnych.

Choroby
Osoby chorujące na stany zapalne skóry, bielactwo, choroby serca i układu krążenia, choroby nerek, tarczycy i epilepsję powinny unikać opalania.

Powtarzam pytajcie lekarza pod opieką którego jesteście czy wolno wam się opalać, ile możecie przebywać bezpośrednio na słońcu. Jeżeli nie odpowie zapytajcie innego.

Na zakończenie życzę przede wszystkim rozwagi i ładnej skóry.
Koloryt ma mniejsze znaczenie.
Ważne jest Twoje Zdrowie.

Karolina Kamińska.



















chemiczne sun babyChemiczne sun baby - Grafika komputerowa -Mariusz Kowalski

☢ Chemiczne sun baby
Mamy lato rok 2017. W tym roku pogoda jest specyficzna, albo tropiki, albo ziąb. Jak już przygrzeje to wszyscy spragnieni słońca hurtem wyruszają na plaże. Większości nie nachodzi troska o bezpieczeństwo skóry i organizmu. W amoku słonecznego głodu nikomu nie przychodzi taka myśl, a jedynie zrzucić ubranie i hyc na kocyk.

O bezpiecznym opalaniu i sposobach na poparzenia słoneczne pisałam w innym artykule Tutaj >>>
Teraz chcę zwrócić szczególną uwagę na ochronę przeciwsłoneczną maluchów.

Prośba do rodziców
Na wstępie proszę wszystkie mamy, opiekunów niemowląt, bobasków, i małych dzieci o rozwagę.

Niestety pomimo coraz większej świadomości rodziców w obszarze żywienia, wychowania i pielęgnacji, w domenie opieki przeciwsłonecznej nad dziećmi wiedza dużej części rodziców raczkuje.

Patentowani rodzice
Niestety obserwuję też grupę rodziców, którzy zachowują się jakby mieli patent na zdrowie swoje i swoich dzieci. Wystawianie dzieci na ostre słońce bez osłony głowy to istna głupota. W tym zakresie nie potrzeba wielkiej wiedzy. Argument niech się przyzwyczaja jakoś do mnie nie przemawia. Przegrzanie organizmu jest szczególnie groźne dla zdrowia.
Czy was nie boli od silnego słońca głowa?
A dzieci to nie cierpią?
Jak nie umieją jeszcze mówić to raczej nie zgadniecie, że głowa je boli od silnego słońca, a płaczliwość, rozdrażnienie i stan podgorączkowy to nie marudzenie.

Dorosły weźmie sobie tabletkę przeciwbólową nic, to, że są szkodliwe, ale bólu nie czuje, a maluch się męczy. Niejednokrotnie zdarza się, że doznają udaru.

Są tacy, którzy myślą, że krem z silnym filtrem ochroni nasze maleństwo przed poparzeniem słonecznym, ale dziecko to nie frytka, żeby je smażyć.

Troskliwa niewiedza

Spora grupa rodziców dba jednak o ochronę przeciwsłoneczną, tyle że faszerują dzieci chemią. Większość o tym fakcie nie wie, no bo skąd?

Zresztą skąd mają wiedzieć jeżeli w reklamach i kolorowych czasopismach, aptekach przekazuje im się sprzeczne informacje. Gdzie bazując na troskliwości wrażliwego rodzica sugeruje się chemiczne preparaty, które są niebezpieczne dla zdrowia.

Taka myśl
Typowe składniki w kremach dla dzieci, które kuszą etykietą bezpieczeństwa zamieszczam poniżej. Hmm może producenci kontekst bezpieczeństwa pojmują w zakresie bezpieczny dla podrażnień, wywoływania chorób skóry i raka. Nie bój się chorobo my ci nie zaszkodzimy a nawet pomożemy urosnąć, raku nie bój się i rośnij zdrowo.

Zamiast kremu jest kryminał
Pisząc artykuł przesledziłam półke cenową i te za 15, 70 złotych i więcej. Pod uwagę wzięłam różnych producentów, tych popularnych i mniej popularnych zarówno polskich jak i zagranicznych.

Niestety, cena nie ma znaczenia.
W kremach z drogerii, czy tych sprzedawanych w aptekach, które reklamują się jako super bezpieczne i w dodatku z oznaczeniem dla wrażliwej skóry - prawie wszędzie szkodliwa chemia.

Oczywiście nie opiszę wszystkich substancji chemicznych, które występują w kremach bo to byłby kilkustronicowy wykład. Tak tak - lista jest długa. Czytaj i zapamiętaj.

1. Oxybenzone - jest toksyczną substancją pochodną silnie trującego benzafenonu, występuje też pod nazwą Benzophenone-3 lub Benzophenone-4. Jest substancją tanią, więc wykorzystuje się ją do większości niedrogich kosmetyków przeciwsłonecznych. Jeżeli jego zawartość wynosi więcej niż 0,5% na opakowaniu musi być zamieszczone ostrzeżenie. Oxybenzone gromadzi się w skórze, narusza jej warstwę ochronną. Prawdopodobnie jest rakotwórczy a przede wszystkim zakazany dla kobiet w ciąży i karmiących i dzieci.

2. Formaldehyd - jest trującym gazem drażniącym drogi oddechowe i oczy, uwalniający się z formaliny. W produktach kosmetycznych wykorzystuje się go jako konserwant i środek bakteriobójczy. Jest silnym alergenem kontaktowym może powodować podrażnienia układu oddechowego i oczu. Wywołuje przejściowe podrażnienie skóry lub długotrwałe alergie w postaci rumieni i wyprysków. Formalina przyspiesza starzenie się skóry również podejrzewa się ją o działanie rakotwórcze.
Formaldehyd i jego uwalniacze można znaleźć na etykietach pod nazwami:
Benzylhemiformal, 5-Bromo-5-nitro-1,3-dioxane = Bronidox, Diazolidinyl Urea, Imidazolidinyl Urea, Quanternium-15, DMDM Hydantoin, Methenamine, Glutaral, Hexetidine, Iodopropynyl Butylcarbamate

3. Retinyl palmitate - jest najpopularniejszą formą witaminy A, niektóre źródła podają, że pod wpływem promieniowania UV, uwalniane są wolne rodniki co może mieć działanie rakotwórcze. W początkowej fazie stosowania retinoidy uwrażliwiają skórę, więc mogą powodować podrażnienie, wysypkę.

4. Filtry przenikające - Etylhexyl Methoxycinnamate przenikają do krwiobegu lub działają kancerogennie i zaburzają gospodarkę hormonalną.
Występuje również pod nazwą
- Octylmethoxycinnamate
- 4- Methylbenzylidene Camphor
- Octyl Dimethyl PABA

5. Forma aplikacji - kremu zdecydowanie nie polecam stosowania w formie spray takich chemicznych kosmetyków, ponieważ szkodliwe substancje dostają się do układu oddechowego.


Lupa w łapę i na zakupy marsz
Niestety na opakowaniach jest mało miejsca, a składy kosmetyków są długie, dlatego czcionka musi być mała. Ci z sokolim wzrokiem nie mają problemu z odczytem. Najlepiej sprawdzać skład kosmetyków w internecie.

Ułatwiam
Poniżęj zamieszczam link do bezpiecznych kosmetyków Eco Cosmetics do opalania dla dzieci, oprócz słonecznej serii znajdziecie również inne kosmetyki tego producenta.

www.sklep-naturalna-medycyna.com.pl/200_eco-cosmetics


Myśl kończąca
Trzeba mieć na uwadze, że skóra dziecka jest delikatna i wszystkie substancje chemiczne wcierane w skórę szybko przenikają do organizmu.
My dorośli możemy stosować kurację oczyszczające organizm, żeby się pozbyć toksyn i substancji chemicznych. W przypadku dzieci tego nie zrobimy.

 

















arsenowy uśmiechArsen czasem się Uśmiecha - Grafika komputerowa -Mariusz Kowalski

Arsen czasem się uśmiecha
Zatruty uśmiech

Otwieramy paszczę, a tam arsen z zęba wystaje. To nie żart. W stomatologii arsen wykorzystywany jest do leczenia zębów. Współcześnie odchodzi się powoli od metod leczenia zębów z użyciem tzw. pasty arszenikowej w pediatrii stomatologicznej i kobiet w ciąży, jednak w wielu gabinetach nadal się ją wykorzystuje. 

Dlaczego o tym piszę?

Wielu z nas pomimo zmiany diety i włączenia do diety witamin nie odczuwa wyraźniej poprawy stanu zdrowia. Być może przyczyn należy szukać gdzie indziej?

Gdy boli nie pytamy, chcemy tylko by nie bolało

Większość populacji nie ma nawyku odwiedzania częstego stomatologa, zazwyczaj biegniemy jak boli. Siadamy na fotelu dentystycznym otwieramy buzię i stomatolog mówi
- trzeba zatruć ząbka, założymy mu lekarstwo. 
Cierpiący statystyczny myśli uffff - byleby nie bolało.

Nikt nie zadaje nawet pytań. Co to jest za lekarstwo i jaka trucizna.
Truje zęba, a nie mnie. Nie?
Trudno zresztą o coś zapytać z jamą ustną napchaną wacikami i rurką.
Zresztą dentyści też niechętnie dzielą się taką wiedzą. Z prostej ekonomicznej przyczyny.

Przyjrzyjmy się lekarstwu

Pasta arszenikowa wpływa martwiczo na miazgę (pulpa dentis) i zakończenia nerwowe, co prowadzi do śmierci komórek. Przepływ krwi w miazdze zęba zostaje zatrzymana i przekaz impulsów nerwowych jest zablokowany. Ten mechanizm łagodzi, lub nawet likwiduje ból.

Lekarstwo założone i co dalej

Po założeniu takiej pasty nie raz słyszymy u stomatologa
- nie jeść i nie pić przez 2 godziny!
Dlaczego?
Bo pasta arszenikowa musi zastygnąć.
Ukruszenie się jej prowadzi do uwalniania silnie toksycznych związków arsenu.
Zazwyczaj dotykamy językiem zaleczonego zęba, czyż nie?
Niektórzy niecierpliwi nie wytrzymują zaleconego czasu abstynencji, więc oprócz pokarmu, lub napoju połykają również arsen.

Pacjent mile widziany, ale niekoniecznie dociekliwy

Po założeniu trucizny, dentysta zaprasza nas serdecznie zazwyczaj za trzy dni, nie tłumacząc co, jak i dlaczego. Dlaczego? Toksyczność założonego lekarstwa jest tak silna, że powinno być szybko usunięte. Więc po żadnym pozorem nie powinno się zwlekać z wizytą.
Wielu powie - Ale przecież nie boli - to po co???

Czy ktoś Cię poinformował co robić w przypadku kiedy ukruszy się lekarstwo?

Że trzeba niezwłocznie zgłosić się do dentysty i z największą ostrożnością przy użyciu konkretnych metod usunąć pozostałość trucizny. Ja niestety takiego zaszczytu nie dostąpiłam.

Chyba coś nie działa...

Niejednokrotnie, bywa, że już na drugi dzień z potwornym bólem zęba wracamy do gabinetu, a poprzedniej nocy, czuliśmy się po prostu fatalnie. Czy ktoś poinformował Cię w gabinecie, że to zatrucie arsenem. Ze jest to konsekwencja działania trucizny, na nasz organizm? Czy raczej słyszałeś odpowiedź, że ten lek akurat nie zadziałał i trzeba założyć inny?

Czy zostałeś poinformowany, że należy zatruty organizm oczyścić z tego związku?

Arsen dociera do nas zarówno poprzez spożycie, jak również poprzez wdychanie, skórę, włosy i paznokcie.
Oto kilka objawów zatrucia:
Bóle głowy, metaliczny posmak i nadmiar śliny w ustach, nadmierne pocenie się, wzmożone pragnienie, oddech o zapachu czosnku, biegunka, wymioty, krwiomocz, czasami nawet utrata przytomności.

Arsen gdzie jest jeszcze

Niestety arsen nie tylko u dentystów znajdziemy. Znajduje się on pastach do zębów jak również w żywności. Więcej na ten temat w moim artykule - Dmuchane krążki Zła

Będzie hejt?!

Przypuszczam, że narażam się wielu dentystom, którzy takie metody stosują. Może sami nie mają wiedzy na temat tych substancji, choć wydaję mi się to mało prawdopodobne. Ich działanie to inne powody.
Jak zwykle jeden z nich to ekonomiczny, drugi to obojętność, wobec ludzkiego zdrowia.

Trucizna nigdy nie jest samotna

W naszej jamie ustnej oprócz arsenu występuje również rtęć, szczególnie u osób dorosłych. 

Kochany obywatelu tak cię kochamy, że cię trujemy

NFZ o nas dba

Nikt nie może zarzucić naszemu funduszowi, że nie dba o obywateli i nie wspiera naszej gospodarki. Większość myśli, że to darmozjady, a to mylne przekonanie. Zaraz wyjaśnię.

Zatruwamy się chorujemy, odwiedzamy lekarzy i wspieramy koncerny farmaceutyczne, więc biznes się kręci.
Chorujesz, czyli jesteś istotnym elementem wzrostu majątku narodowego.

Nie martw się gdy nie masz kasy - damy ci amalgamaty

Amalgamat - to nazwa ogólna stopów metali, których to podstawowym składnikiem jest rtęć.
W stomatologii stosuje się amalgamat rtęci ze srebrem, cyną, miedzią, kadmem oraz niekiedy cynkiem, jako wypełnienie zęba.

Tolerancja rtęci

Organizm może tolerować 5,8 mikrogramów rtęci na jeden litr krwi – ze wszystkich źródeł – środowiska, ryb i plomb. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, iż z wypełnień stomatologicznych pochodzi czterokrotnie więcej przyswajanej przez człowieka rtęci, niż z ryb. Codziennie przyswajamy około 2,3 mikrogramy rtęci z żywności, a 0,3 ze środowiska. Osoba z dwunastoma amalgamatowymi wypełnieniami przyswaja około 1,83 mikrogramów rtęci dziennie. Liczba ta wzrasta do 27 mikrogramów w przypadku pacjentów z 47 wypełnieniami. Amerykańska Agencja ds. Rejestru Substancji Toksycznych i chorób podaje, iż maksymalna dopuszczalna dawka rtęci wynosi zaledwie 0,14 mikrogramów. Na tym poziomie nawet jedna plomba jest niebezpieczna. www.declinic.pl

Co nam czyni srebrna plomba?

Amalgamatowe plomby bezpośrednio powodują rozwój przewlekłego schorzenia dziąseł, czyli parodontozy. Szczególnie podatne na te zagrożenia są kobiety w ciąży i dzieci. Opary rtęci uwalniane są podczas żucia, zgrzytania zębami czy picia gorących napojów, jednak najwięcej tego pierwiastka uwalnia się podczas wstawiania i usuwania wypełnienia.

Jednak na tym nie koniec. Amalgamat to powoduje wiele problemów zdrowotnych: bóle w klatce piersiowej, depresja, zmęczenie, dolegliwości żołądkowo-jelitowe, problemy z dziąsłami, migrena, zaniki pamięci, oraz zaburzenia rytmu serca. 
Oprócz tego rtęć odkłada się w nerkach i ma negatywny wpływ na ich prawidłowe funkcjonowanie.

Estetyka nas ratuje?

Głównym powodem jaki nam się wciska o zastąpieniu amalgamatu innymi związkami, że to jest kwestia estetyki srebrnych wypełnień zęba, a powód jest zupełnie inny.

To przecież ciągłe narażenie lekarzy i pacjentów na kontakt z toksyczną rtęcią.

Jak możemy sobie pomóc?

W celu zmniejszenia poziomu zatrucia naszego organizmu czyli usunięcie toksycznych substancji, trzeba wesprzeć się suplementami. Zminimalizujemy poziom trucizny i wesprzemy nasz organizm. W naszym zespole do walki z trucizną powinni znaleźć się witamina C, selen i chlorella, które pomogą usunąć truciznę z organizmu. Przypominam do znudzenia o jakości, by nie dostarczać sobie ponownie szkodliwych związków.
Więcej na temat pozbycia się arsenu z organizmu przeczytasz Tutaj >>>.

Warto również zastosować miedź bo często w przypadku takich zatruć występuje jej niedobór.
Miedź wspomaga działanie układu nerwowego i funkcjonowanie systemu odpornościowego, przyczynia się do utrzymania zdrowych włosów i skóry, pomaga chronić komórki przed stresem oksydacyjnym. Miedź przyczynia się do utrzymania zdrowia tkanki łącznej i normalizuje metabolizm energetyczny.

Dobry dentysta pomoże

Usuwanie amalgamatowych wypełnień jest niebezpieczne, więc powinni to wykonywać stomatolodzy z dużym doświadczeniem. Jeżeli zostanie źle wykonane pacjent jest narażony na kontakt z wysokim stężeniem rtęci.

W Polsce nie ma ustalonych procedur bezpiecznego usuwania takich plomb. Najważniejszym aspektem procedury – dla pacjenta i dla lekarza stomatologa – jest pełna ochrona przed wdychaniem oparów rtęci wydobywających się podczas borowania. Podczas zabiegu muszą być stosowane wysoko wydajne urządzenia zasysające, można też wykorzystać tzw. koferdam – gumową zaporę dla bakterii.

Dziękuję Tobie, że doczytałeś do końca.
Zanim pójdziesz do dentysty - przeczytaj jeszcze raz.
Podeślij znajomym link do tego artykułu.
Karolina Kamińska

Uważaj!
Trujący Arsen
czasem się pięknie uśmiecha.
Uważaj!

aresn usmiechniety

 Trujący Arsen czasem się pięknie Uśmiecha - Grafika komputerowa -Mariusz Kowalski