Buzia Zdrowiem malowana.
Wymaluj sobie Zdrowe Piękno!

Puro bio

Buzia zdrowiem malowana!

Wymaluj sobie Zdrowe Piękno!!

Malowana lala? Nie po prostu piękna kobieta!!!

Przyszła wiosna, zawitała kolorami, jeszcze nie w pełni, ale kwitnące drzewa to widok przepiękny. Z nadejściem wiosny po zimowym reżimie obowiązkowej ciężkości, noszenia ciepłych ubrań, ciężkich butów, czy ciężkiego makijażu, który zabezpieczy skórę przed zimnem, każda kobieta poszukuje lekkości, świeżości, blasku, zmiany. 

Wraz z budzącą się przyrodą, gdzie każdy dzień wita nas bogatszymi kolorami, my również jesteśmy rządni kolorów. W postaci ubrań, Makijażu lub zajadania kolorowego jedzenia. Sięgamy po świeże warzywa, zioła, owoce.

Choć moją garderobę cechuje kolor ciemny to dodatki, w postaci biżuterii, czy makijażu, muszą być kolorowe. Oczywiście bez przesady. 

Zawsze na wiosnę odchudzam mój makijaż i dodaję do niego więcej blasku i kolorów. Nie wyobrażam sobie codziennego wyjścia bez makijażu, jest on nieodzowną częścią mnie. Może ktoś powie, że przemawia przeze mnie próżność - być może...

Ja skłaniam się bardziej ku estetyce i podkreśleniu urody, dlatego makijaż musi odpowiadać moim potrzebom, a przede wszystkim być BEZPIECZNY. 

W makijażu musimy się czuć dobrze, ma nam dodawać uroku, piękna, a nie go pozbawiać. Makijaż ma nas odmładzać, a nie postarzać. Ma również spełniać funkcję ochronną, zabezpieczającą skórę, od wiatru, zimna, zanieczyszczeń.

Czy zdrowy makijaż to możliwe? 
Niestety większość dostępnych na rynku podkładów, tuszów do rzęs, cieni do powiek, pudrów i pomadek jest naładowana chemią. Twarz wcale nie wygląda promiennie. Wiele kobiet, dziewczyn reaguje alergicznie.

Bez względu na to czy pomadka jest za 15,00 czy też 50,00 złotych skład jest podobny - chemiczny. W szczególności trzeba zwrócić uwagę na kosmetyki, które nakładamy na usta, bo w ten sposób zapewniamy sobie doustnie dawkę chemii. Większość z nas pomadkę zlizuje, więc połykamy trujące świństwo.

Nasza firma Naturalna Medycyna postanowiła wprowadzić do swojej oferty kosmetykę kolorową. Długo szukaliśmy kosmetyków trwałych i w przystępnej cenie, a przede wszystkim Zdrowych i absolutnie Bezpiecznych.

To niemożliwe ktoś powie. a jednak. 
Udało się, znaleźliśmy PuroBio!

Produkowane we Włoszech certyfikowane kosmetyki PuroBio cieszą się dużą popularnością.

czworkaSkład cudowny.

Zero chemii! 
Użyte do produkcji kosmetyków środki są bezpieczne. 
Surowce są naturalne pochodzą z biologicznych upraw. 
Kosmetyki PuroBio nie są testowane na zwierzętach są w 100% wegańskie. 
Nie zawierają niklu, silikonu, wazeliny.

Oprócz zadania wizualnego poprawienia urody kosmetyki PuroBio spełniają jeszcze jedną funkcję, której prawie żaden kosmetyk na rynku, nawet za sto parę złotych, nie spełnia. 

PIELĘGNACJA SKÓRY. Kosmetyki PuroBio ten warunek spełniają!

Nie bardzo w to wierzyłam.
Ale przekonano mnie na jednych z targów branżowych - umalowano mnie!
Oddałam się w ręce sympatycznego wizażysty. Otoczenie oniemiało, ja też byłam zdumiona. Świeżość, lekkość, blask i barwy, które dodały uroku. 
Paleta barw PuroBio i nasycenie kolorów mnie oszołomiły. 
Nigdy nie otrzymałam tylu komplementów. To miłe.

Ale najmilsze było to, że ten cudowny maikjaż kosmetykami PuroBio utrzymał się wiele godzin, a z jego zmyciem nie miałam żadnego problemu.

I właśnie kwestię demakijażu również należy poruszyć. 
Dlaczego?
Bo większość kobiet makijażu nie zmywa, a szoruje i wciera go w skórę.

A to wcale nie musi tak być. 
Demakijaż wcale nie musi być uciążliwy, wręcz przeciwnie.

Dobre kosmetyki łatwo się rozpuszczają, ale potrzebują do tego tłuszczu.

Ja od kilku lat do demakijażu oczu używam oleju z Uczepu Trójlistkowego, jest wspaniały i pielęgnuje oczy, ale do skóry twarzy średnio się sprawdza. Dlatego gdy spróbowałam do demakijażu płynu balsam dwufazowego PuroBio, byłam oczarowana. Makijaż delikatnie został usunięty, a skóra wcale nie była ani za tłusta, ani ściągnięta. Wszystko to za sprawą oleju słonecznikowego.

Pozostaje jeszcze jedna kwestia dotycząca stosowania kosmetyków, a ściślej mówiąc ich aplikacji. 

Większość z nas wie, że najlepiej aplikować kosmetyki za pomocą pędzli, dobrych pędzli, z naturalnego włosia, które nie zostaje na twarzy. Fakt dobre pędzle do najtańszych nie należą, ale przyznam, że sama kiedyś zakupiłam w drogerii z tzw. wyższej półki i niestety były to zmarnowane pieniądze. 

Na szczęście pędzle PuroBio mnie nie rozczarowały, a aplikacja jest po prostu przyjemnością.

2 puro bio cosmeticsCzyli Ja zdrowo się maluję. 
Ty też zacznij, to nie próżność podkreślać swoją urodę, w sposób naturalny, a przede wszystkim bezpieczny.
 Od wieków kobiety o różnym statusie społecznym malowały się. W wielu kulturach również malowane są twarze. Więc to ani próżność, lecz po prostu światowa tradycja, dbałość o wizerunek i estetykę, a od teraz z kosmetykami PuroBio makijaż to po prostu przyjemność i zdrowa pielęgnacja. 

Kosmetyki PuroBio
znajdziesz tutaj

Baza wiedzy - Komentarze - Ciekawe informacje

 

Kosmetyki Puro Bio produkowane są na bazie znanych nam Zdrowych naturalnych składników.

Twarz.

olej arganowy

Olej arganowy ma silne działanie odżywcze, zapewnia nawilżanie i znacznie poprawia elastyczność skóry. Działa kojąco, ujędrniająco, przeciwzapalnie, zmniejsza przekrwienie skóry trwale wzmacniając i obkurczając naczynka włosowate, a będąc poszukiwanym składnikiem naturalnych produktów kosmetycznych pomaga w utrzymaniu ich trwałości. Skutecznie wspomaga leczenie trądziku, egzemy i łuszczycy w przypadku skóry suchej i oparzeń. Berberyjskie kobiety to doskonały przykład cudownego działania oleju arganowego. Pomimo ekstremalnych warunków życia mogą pochwalić się piękną i młodą skórą, zdrowymi paznokciami oraz lśniącymi włosami. Znajduje się podkładach i korektorach PuroBio.


olej macademiaOlej makadamia to produkt roślinny otrzymywany z orzechów drzewa makadamia, wiecznie zielonej rośliny rosnącej w lasach południowo-wschodniej Australii. Olej Macadamia  bogaty jest w witaminę A, witaminy z grupy B ( B1, B2, B3 ) oraz witaminę E, zawiera lecytynę, fenole oraz wiele składników mineralnych. Zawiera również nienasycone kwasy tłuszczowe, głównie kwas oleinowy. Może być używany jako produkt dietetyczny lub też jako kosmetyk. Jego skład jest podobny do budowy skóry ze względu na jego właściwości zmiękczające i stosuje się go do nawilżania skóry oraz jako środek przeciwko jej starzeniu się. Wykazuje działanie antyoksydacyjne, chroniąc komórki przez działaniem wolnych rodników. Zmiękcza i wygładza naskórek, nadając skórze gładkość. Olej makadamia działa antybakteryjnie, regeneruje komórki oraz chroni przed działaniem promieniowania słonecznego. Posiada zdolność przenikania do skóry właściwej, gdzie aktywuje jej funkcje regeneracyjne. Znajduje się w Pudrach kompaktowych PuroBio. 


hydrolant szałwiowyHydrolat Szałwiowy/Woda Kwiatowa. Hydrolaty czyli wody kwiatowe są ubocznym produktem pozyskiwania różnych olejków eterycznych w procesie destylacji, ale różnią się od nich, ponieważ składają się one z ich własnych cząsteczek i są one rozpuszczalne w wodzie. Hydrolat szałwiowy działa rewitalizująco, przeciwzapalnie i pozostawia na skórze ładny zapach. Skutecznie usuwa niedoskonałości cery tłustej, zanieczyszczonej. Włączony podczas frakcji wodnej produkcji kremów, dobrze przeciwdziała nadmiernemu poceniu. Ze względu na posiadane właściwości antybakteryjne doskonale nadaje się do cery z problemami  skórnymi.
Znajduje się w serii Sublime, kremach BB, fluidach PuroBio.


Oczy i usta.

hydrolat bambusWoda kwiatowa z bambusa-hydrolat. Hydrolaty czyli roślinne aromatyczne wody kwiatowe, są ubocznym produktem pozyskiwania różnych olejków eterycznych w procesie destylacji, ale różnią się od nich, ponieważ składają się one z ich własnych cząsteczek i są one rozpuszczalne w wodzie. Hydrolaty nadają się idealnie do stosowania na skórę każdego rodzaju, ponieważ są bardzo delikatnie i działają nieagresywnie. Hydrolat z bambusa działa nawilżająco i kojąco, i z tego względu można go z doskonałym skutkiem stosować na skórę suchą i wrażliwą. Duża zawartość krzemionki powoduje, że skóra twarzy staje się niezwykle delikatna w dotyku. Stosowana w produktach takich jak kremy czy balsamy, na długo pozostawia skórę matową i aksamitną. Idealna dla każdego rodzaju skóry, ponieważ jest bardzo delikatna. Występuje w: baza cera sucha/ Mascara wydłużająco-podkręcająca.


olej ze slodkich migdalowOlej migdałowy pozyskuje się poprzez wyciskanie nasion z pestki drzew migdałowych, które mogą być słodkie, lub gorzkie. Jego zmiękczająca i uelastyczniająca formuła sprawia, że znajduje idealne zastosowanie w kosmetykach i dermokosmetykach o działaniu nawilżającym i kojącym. Zawiera witaminy A i E, które nazywane są witaminami młodości. Ich zawartość w kosmetykach pomaga zachować skórze jędrność i elastyczność oraz spowolnić proces starzenia się skóry. Chronią skórę przed szkodliwym wpływem wolnych rodników i utratą wody z komórek. Dlatego zamiast po krem przeciwzmarszczkowy, warto sięgnąć właśnie po olejek migdałowy. Można go aplikować bezpośrednio na skórę twarzy albo dodać do ulubionego kremu i wzmocnić jego działanie. Olejek migdałowy zastąpi także krem nawilżający, za co pokochają go osoby z bardzo suchą i wrażliwą skórą. Występuje w: Kredka do oka KAYAL,Kredka do brwi/ Konturówka LIP/EYE, Kredka do oka i cień DUO KINGSIZE.

olej sojowyOlej sojowy otrzymuje się w wyniku ekstrakcji nasion soi. Jest bogaty w tłuszcze wielonienasycone wśród których znajdują się kwas linylowy oraz alfa-linylowy. Surowy olej sojowy używa się zwykle jako naturalny środek zmiękczający skórę, ponieważ pomaga jej zachować młodzieńczy wygląd. Ponadto posiada doskonałe właściwości nawilżające, tworząc na skórze warstwę ochronną, spowalnia jej odwodnienie oraz znacznie poprawia jej barwę i elastyczność. Występuje w: Kredka do oka i cień DUO KINGSIZE,Pomadka DUO KINGSIZE/ Pomadka w kredce KINGSIZE,Korektor nr 18,19/ Cień w kredce KINGSIZE, Korektor correttivo.


rozeniec gorskiRóżeniec górski jest rośliną szeroko rozpowszechnioną w górzystych regionach Europy, Syberii i Laponii. Tam, gdzie występuje jego nazwa oznacza "złoty korzeń" ze względu na jego mnogość zastosowań. Jest skład jest bogaty w organiczne kwasy i olejki eteryczne. Jako składnik kosmetyków, ceniony jest ze względu na swoje silne działanie antyoksydacyjne, niwelujące procesy starzenia się skóry. Szczególnie polecany jest w pielęgnacji skóry wrażliwej. Naturalnie reguluje jej odporność, zapobiega powstawaniu reakcji alergicznych, a także chroni przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych. Stymuluje regenerację skóry, wygładza, oczyszcza i dezynfekuje. Jego pobudzające, energetyzujące i nawilżające działanie jest idealne do zastosowań w okolicach oczu. Występuje w: Mascara wydłużająco-podkręcająca IMPECCABLE, Mascara pogrubiająca Glorius black.

micaMika jest surowcem mineralnym otrzymywanym z serecytu i glinokrzemianu z grupy mik. Miki powszechnie występują w przyrodzie w postaci małych kryształków granitu i skał metamorficznych. Występuje w wielu odmianach – od perłowej do niemal matowej. Pudrom mika nadaje lekkości i powoduje, że rozprowadzają się jedwabiście. Czysta, nie wzbogacona mika jest sypka i nie zbryla się. Dodana do kosmetyków działa przeciwzbrylająco. Kosmetyki zawierające jako główny składnik perłową mikę po aplikacji na skórę mają delikatny połysk zbliżony do naturalnego połysku zdrowej skóry. Delikatny połysk pozwala na subtelne ożywienie twarzy oraz na optycznie wygładzenie niedoskonałości. Poza tym że stanowi ona również świetny izolator doskonale reguluje też wydzielanie sebum i ma działanie kojące. Występuje w: Bronzer 03 rozświetlający/ Cień mono eko.



Kosmetyki PuroBio
znajdziesz tutaj

Jeżeli masz pytania dotyczące kosmetyków PuroBio,
ich użycia, aplikacji, zapytaj.

Chętnie pomogę. 
Karolina Kamińska.

























 

kobietorycerzKobietoRycerz - Grafika komputerowa - Mariusz Kowalski

 Od dłuższego czasu zastanawia mnie
dlaczego większość kobiet we współczesnym świecie chce być rycerzami? 
Skoro większość kobiet chodzi w zbroi? 
Zbroję noszą na piersiach. 
Czy szykują się do walki?

Właściwie to stale walczymy z codziennością, ze słabościami i bardziej potrzebne nam stalowe nerwy, niż zbroja na cyckach. 

Piersi, które są jedną z najseksowniejszych części ciała kobiety są przez nas maltretowane.
Dlaczego?
To lubimy je, czy nie?
Jeżeli Tak to czemu się nad nimi znęcamy ?

Jeżeli chcesz mieć zdrowe, jędrne piersi - to o nie dbaj!

Tak, tak. Nastolatki już dzisiaj powinny zadbać o piersi, bo łatwiej jest utrzymać jędrność, niż ją przywrócić. Chyba, że planujecie interwencję chirurgiczną? Powiększanie, ujędrnianie, podnoszenie. To pozostawiam ocenie waszej.

Kolejna kwestia.
Zastanawia mnie w jakim celu nosi się staniki powiększające piersi?
Przecież w sypialni i tak go nie macie, więc po co rozczarowywać partnera. Na zewnątrz balony, a jak zdejmiesz stanik to z maxi wychodzi mini. Pomyślcie jakie wrażenia odnoszą mężczyźni. Chyba jest to dla nich zadziwiająca metamorfoza, nawet rzec można zjawiskowa.

Większość mężczyzn skupia się na kształcie piersi - naturalnym rzecz jasna.
A jak chodzicie w zbroi z dmuchanymi miskami, to oprócz sztucznego nadmuchania - seksu w nich nie ma.

Drogie Panie, czy chciałybyście by Panowie chodzili w majtasach z wielką gąbką?

Dla mnie to aseksualne.
Ale co tam wygląd. Twój partner ma dotykać piersi czy gąbki???

Dlaczego tak eksponujecie jedne swoje atrybuty, maskując inne.
Wstydzimy się płci?
Zakładanie takich staników to ukrywanie, a nie uwydatnianie piersi.
Jak patrzę na niektóre, kobiety i dziewczyny mam wrażenie, że zaraz im dekolt eksploduje, cycki prawie pod brodę. Strach podejść, a co dopiero dotknąć.

Ktoś zapyta.
To co w ogóle nie nosić? Do tego powrócimy.
Na razie skoncentrujmy się na wątpliwych zaletach noszenia takiej "zbroi" pod postacią stanika i jak dbać właściwie o piersi.

Golonka ujędrnia piersi. To nie żart, już wyjaśniam.

Po pierwsze odpowiednia dieta bogata również w kolagen - przy jego braku, skóra jest mniej elastyczna i tworzą się rozstępy - szczególnie wtedy, gdy gwałtownie przybieracie lub tracicie na wadze, najczęściej powstają w okresie ciąży i laktacji.

Kolagen również przeciwdziała powstawaniu zmarszczek poprzez uelastycznianie skóry i jest niezbędny dla stawów (one też są przez nas przeciążane dźwiganiem, ciążą, nieodpowiednią dietą).

Czyli albo jecie golonkę (indyczą, wieprzową, kurze łapki, świńskie nóżki) albo ostro suplementujecie dobry kolagen.

Drogie wegetarianki
u was kolagenu w diecie nie ma, no bo skąd go czerpać? Wiem to z własnego doświadczenia.
Jędrność, elastyczność skóry, (włosy i paznokcie również) oraz zdrowie stawów z czasem "leci" w dół.

Choć zależność stanik - jędrność, jest mała. Niestety wiek - czyli zmniejszenie poziomu kolagenu i wody w organizmie robi swoje, więc grawitacja jest nieubłagana.
Dlatego powtarzam - dobry kolagen.

Drugie zasadnicze pytanie:
Która z was ma odpowiednio (profesjonalnie) dobrany stanik???

Źle dobrany stanik powoduje obwisłość piersi, a nie jak się większości wydaje, jej przeciwdziała.

Kolejny problem to kręgosłup.
Przy nieodpowiednio dobranym staniku, wiele kobiet się garbi (ciężar biustu). A ile z was drogie Panie odczuwa to ulgę kiedy po przyjściu do domu zdejmuje "zbroję".

Jak już wspomniałam biustonosz osłabia mięśnie klatki piersiowej. Jednak, gdy nasz biust walczy z grawitacją czyli jest na wolności, klatka piersiowa pracuje ciężej i wydajniej. Mięśnie się nie rozleniwiają, bo stanik podtrzymujący piersi robi to za wasze mięśnie. Gdy jednak ułaskawimy nasze piersiątka i wypuścimy je, to mięśnie muszą pracować i ciężej im się poddać prawom grawitacji.

Czyli wymachy rąk kobiet podczas kłótni z partnerem zdają się być zasadne i biologicznie widać jesteśmy do tego przysposobione (koniecznie bez stanika) polecam włączyć w to ruchy okrężne - uwaga, aby nie uszkodzić partnera :-)

Zaraz posypią się argumenty, że afrykańskie kobiety również mają obwisłe piersi. Tak, ale one tak ogólnie mają je zdrowe.

Noszenie bielizny, która uciska utrudnia przepływ limfy więc może wpłynąć na powstanie tkanki nowotworowej.

Przemyślcie również kwestię pozostałej obcisłej odzieży, szczególnie bielizny wyszczuplającej i spodni.
Wiem. Na optykę to zawsze kilka kilo mniej w takich obciślakach, ale ich noszenie jest bardzo groźne.

Dlaczego?

Pierwszym zadaniem bielizny wyszczuplającej jest ściśnięcie naszego tłuszczyku. Niestety nie pozostaje to bez wpływu na nasze narządy: żołądek, jelita i okrężnic. Kolejny groźny problem to wpływ na nasze krążenie. Taki ciągły ucisk prowadzi do zakrzepów. Może też rozwijać żylaki i zatory limfy, które objawiają się początkowo
jako obrzęk kostek.

Jeżeli występuje mrowienie, drętwienie i silny ból nóg to kolejne skutki noszenia takiej bielizny. Bielizna ta sprawia, że nerw obwodowy ud jest uciśnięty. Niestety najsmutniejszą konsekwencją takiego długotrwałego ucisku jest powstanie tkanki nowotworowej.

Czyli noszenie staników może skończyć się amputacją piersi.

Polecam lekturę dotyczącą badań zachorowalności na nowotwory a noszenie staników i innej obcisłej odzieży.

Oczywiście zaraz posypią się argumenty - a co ubrać do opiętych, przylegających bluzek.
Ok, okazjonalnie można ubrać, szczególnie z jakiejś super okazji, wystąpień, balów, bo jak, o zgrozo ktoś z tłumu zobaczy prześwitujące sutki, to zgorszenie społeczne ;-)

A i jeszcze jakiś idiota wrzuci zdjęcie w internet.

Wyrób nawyk w dniu codziennym - masaż piersi ruchami kolistymi - nie musisz wykonywać go sama - partner na pewno nie odmówi :-) Ta profilaktyka mu się spodoba.

Kolejna sprawa - tkanina i jej pochodzenie.
W czasach lawiny chińskiej odzieży w tym bielizny, czy zastanawiacie się również jaką chemię nosicie na sobie?

A pomyślcie, która z tej odzieży jest najbliżej ciału?
I najbardziej reaguje z ciałem.

Wiem, że posiadanie kolejnego w okazyjnej cenie, przepięknego koronkowego stanika, tudzież majteczek jest kuszące.
Ale pomyślcie,
to przecież tak jakbyście mieliły w buzi te majtasy - dostarczając sobie sporej dawki chemii do organizmu. Chemia, szczególnie ta wredna chińska chemia, przenika przaz skórę bez żadnych przeszkód.

Niestety Eco odzieży nie ma ma na rynku w "normalnej" cenie, ale lepiej mieć mniej, a Zdrowe.

Noszenie bawełnianej odzieży też nie jest zdrowe.

Odzież z bawełny też pozostawia wiele do życzenia. Bawełna jest obecnie potwornie przesycona chemią.
Już zanim wyrośnie ma w sobie pełno chemii.
Pomijam fakt, aby wyrosła na ogromnych plantacjach niszczy ekosysytem.

Może ktoś w końcu zacznie produkować odzież z konopi, nie jest jej potrzebna do wzrostu chemia i jeszcze oczyszcza glebę - więc
jest eko. Ale to temat na inny artykuł.

Reasumując.
Jeżeli cały dzień trzymacie piersi na uwięzi, są to warunki sprzyjające ich obwisłości i zatrzymaniu limfy, co w konsekwencji prowadzić może do powstania nowotworów.
Są również takie agentki, co śpią w stanikach! Zgroza!!!

Zrzućcie zbroję.

 

Baza wiedzy - Komentarze - Ciekawe informacje


A teraz już poważnie na 100% radzę - Wyrzuć stanik.

Regularne noszenie biustonosza ogranicza przepływ limfy i może w znacznym stopniu przyczyniać się do rozwoju raka piersi.
David Moth przeprowadził eksperyment, w którym zbadał ciśnienie wywierane przez biustonosz na znajdujące się bezpośrednio pod nim naczynia limfatyczne. Stwierdza: "Wyniki sugerują, że nawet najmniej uciskające biustonosze wywierają nacisk na naczynia limfatyczne".
Kilka innych badań potwierdziło związek pomiędzy noszeniem staników, a rakiem piersi.

W 1991 roku Hsieh CC i Trichopoulos D badali jaki związek ma rozmiar piersi i prawo lub leworęczność z rozwojem raka piersi. Zanotowali w wynikach, że kobiety w okresie przed menopauzalnym, które nie nosiły biustonoszy miały o połowę mniejsze ryzyko niż te, które je nosiły.
Wyniki tego badania zostały opublikowane w European Journal of Cancer,1991;27(2):13 1-5.

Inne, nieco świeższe badanie (2002) opublikowane w Chronobiology International (czasopismo odnośnie badań nad rytmami biologicznymi i medycznymi), odkryło, że noszenie biustonoszy ogranicza wydzielanie melatoniny i podnosi temperaturę wewnętrzną ciała. Melatonina jest niezwykle silnym przeciwutleniaczem i hormonem, który zapewnia nam prawidłowy sen, ogranicza starzenie się, poprawia stan układu odpornościowego i spowalnia rozwój pewnych rodzajów raka, włączając w to raka piersi.

Najbardziej dokładne badania na ten temat zostały przeprowadzone przez małżeństwo antropologów medycznych, Sydneya Rossa Singera i Somę Grismaijer. Singer i Grismaijer odkryli, że Maorysi, autochtoniczne plemię w Nowej Zelandii, którzy zostali zintegrowani z kulturą zachodnią, mieli taki sam odsetek występowania raka jak ich zachodni odpowiednicy. Natomiast żyjący w odosobnieniu autochtoni Australii nie cierpieli praktycznie na tę chorobę. Tak samo stało się z Japonkami i mieszkankami Fiji, kiedy zaczęły żyć na sposób zachodni, to znaczy zaczęły nosić biustonosze. Od razu podniosły się statystyki przypadków pojawiania się raka piersi.

We wczesnych latach 90-tych Singer i Grismaijer przestudiowali zwyczaje noszenia biustonoszy wśród 4 500 kobiet w 5 miastach w USA. Odkryli, że 3 na 4 kobiety, które nosiły biustonosze 24 godziny na dobę miały raka piersi. Pośród tych, które nosiły je przez ponad 12 godzin dziennie, ale nie wtedy kiedy szły spać, 1 na 7 rozwinęła raka piersi. Jest to nieco wyższy wskaźnik niż ogólny 1 do 8.

Dla porównania jedynie 1 na 152 kobiety, które nosiły biustonosze przez mniej niż 12 godzin dziennie, miały raka piersi, a jedynie 1 na 168 wśród tych, które nosiły je rzadko lub wcale.

Innymi słowy, kobiety, które noszą biustonosze przez 24 godziny na dobę mają 125 razy większe ryzyko rozwinięcia się u nich raka piersi niż te, które noszą je rzadko lub wcale.

Zadziwiające jest też to, że kobiety, które zdecydowały się nie używać biustonoszy miały taki sam odsetek występowania raka piersi jak mężczyźni.
Żródło: Andreas Moritz "Rak nie jest chorobą"

Media i lekarze gorąco namawiają do badania USG lub Mammografii, zamiast zacząć od prostej rady - Wyrzuć stanik.



















stawy karolinaTo moje nowe badanie gęstości kości.
czyli upraszczając - ile mam kości w kościach.
Stare (2 lata temu) na samym końcu artykułu.
Porównujac widzisz wyraźną,
choć może nie taką jak bym chciała, poprawę.
Na starym - czarny punkt jest pod linią
- to młodzieżowe jeszcze wegańskie osiągnięcie.

Na nowym - czarny punkt jest nad linią
po 2 latach suplementacji. 

 Jestem młodą staruszką, ale za to Wege !!!

Drogi czytelniku na wstępie
- Ja nie namawiam nikogo, ani do przejścia na dietę wegetariańską, ani z jej rezygnowania.
Niniejszy artykuł ma tylko uświadomić Tobie kilka kwestii, a jedna z nich jest taka, że niektórych rzeczy w diecie zastąpić się nie da, a wnioski wyciągniesz sam.

Mam 36 lat i Jestem staruszką, hmm jeszcze nie wyglądam i nawet się nią nie czuję. Jednak wynik badania gęstości kości jest miażdżący - Osteopenia. Wizja wędrówki z balkonikiem wcale nie wydaje się być tak odległą - jak my młodzi sądzimy.

Ale od początku.
Wspólnie z koleżanką po serii artykułów dotyczących tuczenia gęsi i traktowania zwierząt w ubojniach, postanowiłyśmy, że nie będziemy jadły mięsa i ryb, jajek również. Przyświecała nam myśl "zwierzęta są moimi przyjaciółmi a ja nie zjadam moich przyjaciół".

Było to około 20 lat temu, sporo czasu, biorąc pod uwagę, że mamy 2017 rok to świadomość dotycząca żywienia, oraz suplementacji w tamtym czasie była ograniczona.

W moim mieście był jeden sklep ze zdrową żywnością, ale ceny też były kosmiczne.

Jedyne co jako alternatywa mięsa było dostępne to soja, wtedy jeszcze bez modyfikacji ;-).

Oczywiście starałam się zgłębiać wiedzę dotyczącą odżywiania - zastępowania w diecie białka zwierzęcego, ale nie było tego zbyt wiele. To też pierwsze miesiące bezmięsne były dla mojego organizmu lekkim szokiem, które potwierdziły badania krwi wykonane oczywiście po serii omdleń. Z czasem parametry się ustabilizowały, ale niski poziom żelaza mam do dnia dzisiejszego.

Po około dwóch latach zaczęło robić się groźnie, niestety nikt nie prowadził gruntownych badań, oraz nie wiązał mojego stanu zdrowia z brakiem tłuszczu i białka zwierzęcego.

Więc metodą prób i błędów, więcej błędów choć uważam, że właściwie na oślep stawiano mi diagnozę bez rozszerzenia diagnostyki. Problem bagatelizowano. Później jednak z biegiem lat, zaczęły mnie boleć i puchnąć stawy, szczególnie skokowy.

Więc ponownie rozpoczęły się wędrówki do lekarzy, którzy generalnie rozkładali ręce, przepisując mi tabletki o działaniu przeciwzapalnym i przeciwbólowym, które niszczyły mi żołądek - więc w układzie pokarmowym też zaczęły się problemy. Chociaż zwracałam na ten problem "uczonym medykom", ale cóż nazwijmy to - olew totalny - nastolatka będzie im zwracała uwagę, gdy oni przepisują wskazane przez przedstawiciela farmaceutycznego "cudowne leki". Jak śmiałam. Zysk ze sprzedaży ważniejszy jest niż moje życie.

Młodość jednak ma to do siebie, że człowiek jest naiwny i pokorny, zresztą tak zostałam wychowana.

Następnie poszły włosy i paznokcie. W tym przypadku również zaczęły się ubytki (pomimo obecnie czynnej suplementacji odrost czupryny przebiega wooolnoo i z trudem). Idźmy dalej, skóra - sucha, ściągnięta, wrażliwa, brak elastyczności, skłonność do rozstępów. Wszystkie kremy i balsamy dla skóry atopowej, dla niemowląt etc. dostępne na rynku przetestowałam. Szału nie było i efekt był 2 minuty po posmarowaniu.

Po jakimś czasie nic nie pomagało. Było tylko gorzej.

Wróćmy jednak do stawów i kości. O bieganiu musiałam zapomnieć, po jakimkolwiek joggingu, na drugi dzień było "kuśtykanie", noga jak balon, ból potworny, a wygląd jeszcze gorszy.

Również po jakichkolwiek skokach na koncertach i tanecznych pląsach "zdychałam". Ból wielokrotnie był tak silny, że brałam tabletki z tramalem - czyli silną substancją przeciwbólową. Maści przeciwbólowe (kolejna spora dawka chemii) to tylko chwilowa ulga, ale organizm z czasem się na nie udpornił.

Ale to nie koniec.
Zaczęły się również bóle kręgosłupa w odcinku szyjnym to dopiero była jazda..., tu już nic nie pomogło.

W końcu jestem tu gdzie jestem i Tutaj>>> wbito mi do głowy, że inaczej się nie da. Kolagen i krzem, glukozamina, witaminy K2 i D3 - to konieczność. Nie ma innej opcji.

Ok! Podjęłam ryzyko, bo cóż, jedynie co mogłam stracić to pieniądze. Zdrowia już nie miałam.

Krok pierwszy, oczyszczamy organizm. Dlaczego trzeba oczyszczać? Ano, żeby najpierw oczyścić stawy z tego g...chemicznego. To rozpoczęłam, do soku dodawałam ziemię okrzemkową na łyżeczkę sypałam siarkę - ponieważ jest gorzka, trzeba szybko popić i zaraz spora dawka witaminy C.

Kolejny krok kurkumina z piperyną rozpuszczona w Oleju (dobrym ma się rozumieć) do tego kolagen w proszku i łykamy. To zabiegi wieczorne, bo poranek zaczynam od K2 D3 i jeszcze innych, ale czystych, bez żadnych sztucznych dodatków z dobrego źródła.

Efekt? Stawy mnie nie bolą, obrzęk się zmniejszył, choć dalszym ciągu nie muszę oglądać prognozy pogody ;-) Stawy sygnalizują mi, że nadchodzi zmiana, ale na co dzień nie odczuwam bólu. Jogging jeszcze musi poczekać.

Jeżeli jesteś w tym miejscu to znaczy, że doczytałeś do końca, dziękuję ci serdecznie.

Nie jestem w stanie rozpocząć jeść mięsa - golonki, galatu - najlepszego dla stawów. Niestety nie potrafię.
Za jakiś czas ukaże się kolejny artykuł, o konsekwencjach "mojej wege diety" i powolnego powrotu do równowagi.

Tymczasem życzę Tobie zdrowia szczególnie w zakresie rozsądku. Przekaż innym niedowiarkom, że konsekwencje nieodpowiedniej diety to nie wymysł lekarzy, marudzących mam i babć.

U mnie na błędy dietetyczne organizm bardzo szybko zareagował.
Jeżeli źle się odżywiasz i nic się złego nie dzieje, to nie znaczy, że problemy zdrowotne nie wystąpią u Ciebie. To tylko kwestia czasu.


pani obrazek








dzieci w wiezieniuGrafika - Dzieci w więzieniu - autor nieznany.

Kochasz swoje dziecko?
To wywal je z domu.

Zadam ci kolejne pytanie.
- Co takiego zrobiło twoje dziecko, że ma karę więzienia.
- Z jakiego artykułu zbrodnie popełniło, że się je więzi?
Wyrok - Siedzenie w czterech ścianach.

Cóż brzmi to dość okrutnie, ale tak jest. Przykro mi, ale dalej też miło nie będzie.

A może wyrok w zawieszeniu chociaż?

Chyba, że waszym hobby jest hodowla - kalek, tyle, że jakim kosztem i nie humanitarnie.

Drodzy rodzice
czy pamiętacie ile wy spędzaliście czasu na dworze, a ile spędzają go wasze dzieci?
Wiem, wygodniej kiedy są za ścianą, bezpieczne, nie zmokną, nie spocą się, wiatr nie zawieje.

A więźniowe na spacerniaku dłużej są na dworze.

Drodzy rodzice jeszcze jedno pytanie:
Czy codziennie zawoził was ktoś i odbierał, szczelnie zamkniętym samochodem do szkoły i wysadzał prawie pod jej drzwiami?
Nie?!
Ojej to trudne było dzieciństwo? Nie kochali was rodzice???
Dramat!
Jakie to okrucieństwo, jak deszcz pada wysłać dziecko na autobus. Parasol będzie biedne dźwigało.
A jak lekko zmoknie?
To już w ogóle z waszej strony totalna obojętność i nieczułość i NIEODPOWIEDZIALNOŚĆ?

A to, że się je zabija po cichu i niewidocznie dla innych, to jest OK?
Ostro?
Tak, bo to prawda!

Każdy potrzebuje tlenu, świeżego powietrza, a przede wszystkim ruchu.
CAŁY ROK - NIE TYLKO JAK JEST LATO, A WY NA GRILLU U ZNAJOMYCH
z napojem w postaci piwa - czteropak w puszce mniam - aluminium, (ale to temat na inny artykuł) albo inne butelkowe ścierwo z koncernu co zwie się piwem i KIEŁBASKĄ powiedzmy, że ze swojską.

A DZIECIARNIA PO TRAWNIKU BIEGA - i dajecie komentarz
- O Jezu cały przepocony - będzie chory, no zobacz!!! Zgroza!!!
- A przecież to naturalna termoregulacja i oczyszczanie z toksyn organizmu.
- Lepiej trzymaj toksyny i ich nie usuwaj - obciążaj nerki i wątrobę! 

Wystarczy Prosta Metoda
- Jest moda na Wielkie damskie torby.
- MOŻE ZMIEŚCI SIĘ JEDNA KOSZULKA NA PRZEBRANIE?
- BO O KOSZYKU ŻARCIA TO NIKT NIE ZAPOMNI I NA DODATKOWE CHIPSY MIEJSCE SIĘ ZNAJDZIE CO???!!!

Dzieci rosną, taka to ich dziwna właściwość. Ich kościom potrzebny, oprócz odpowiedniego żywienia, jest ruch i tlen, oraz dla ogólnego zdrowia kontakt z tzw. zarazkami - choć to temat na kolejny artykuł to słów kilka.

Dla wytworzenia się ogólnej odporności organizmu potrzebny jest kontakt z zarazkami.

Straszą was chorobą brudnych rąk, kupujecie płyny antybakteryjne - gratulacje - dla ich ratowania wyjałowicie im tak organizm, że trzeba będzie im podawać kał dla wyhodowania bakterii, których zostały pozbawione, albo będą chodzić w maskach tlenowych i żyć w odosobnieniu i jak chorzy z AIDS, i uważać na wszystko, bo każdy kontakt z zarazkiem może okazać się ostatnim.

Tak.
Takie są konsekwencje zachowań rodziców, którzy próbują uchronić dziecko przed światem. Rodziców, którzy zapomnieli, że dzieci to żywe organizmy, stanowiące odrębność duchową, intelektualną i materialną.
Mające prawa i których przyznać trzeba nie da się uchronić przed światem i przed ich samymi. Nie pozbawiajcie ich szczęścia i zdrowia czy wam ktoś to robił?

Przeczytajcie zamieszczone publikacje dotyczące przeprowadzonych badań ok 80% - 90% ma wady postawy to plaga, epidemia. Dla jasności te wady są nabyte nie wrodzone.
poniżej linki do aktualnych badań
wiadomosci.gazeta.pl
www.dziennikpolski24.pl

Kilka aspektów "dobroczynnych" wpływów z "odsiadywania wyroku" - kary domowego więzienia na organizm:
Siedzenie na tyłku przed ekranem to ogromne obciążenie dla kręgosłupa, zwłaszcza, że jest już on masakrowany wielogodzinnym obciążeniem w szkole, przedszkolu, zazwyczaj nieprawidłowo siedząc.

Jakie przeciążenia zapytacie?
Najbardziej obciążającą pozycją dla kręgosłupa jest pozycja siedząca. Nacisk na odcinek lędźwiowy w tej pozycji zwiększa się do 140 kg przy niewłaściwym pochylaniu obciążenie to się zwiększa, a jeśli dołożymy do tego nieco zbędnych kilogramów to masa obciążenia rośnie, zaczyna się problem z udźwigiem.

Czy dacie dziecku do ręki 100 kg worki, nie? Dlaczego?
Przecież tyle średnio dźwigają ich kręgosłupy podczas siedzenia na kanapie, skrzywionej w szkolnej ławce, przed laptopem często w pozycji nawet trudno znaleźć na nią określenie - wykręcona, ni to siedząca nie to leżąca.

Kolejnym aspektem to mięśnie, dzieci w fazie wzrostu szczególnie te szybkiego muszą mieć kształtowany i ćwiczony układ mięśniowy bo to mięśnie podtrzymują kręgosłup, więc gdy się nie ruszamy mięśnie się nie kształtują a zanikają.
Przykład
wiele dzieci po długotrwałym leżeniu w łóżku podczas choroby - uczy się chodzić od nowa.

Mięśnie stanowią podtrzymanie dla kręgosłupa. Jak również dzięki nim wypychana jest krew do góry, chyba, że chcecie zafundować dzieciom żylaki, choroby niedokrwienne nóg, martwice itp., najlepiej przeciwdziała jazda na rowerze, pływanie.

Kolejny aspekt to stawy przy zbyt dużym obciążeniu, one również zaczynają chorować - są przeciążone - albo zbyt długotrwałym nieodpowiednim staniem, czy dźwiganiem. Tutaj, tak samo jak w przypadku kręgosłupa, istotne jest dopasowanie odpowiedniego plecaka, a najlepiej tornistra, dla równomiernego rozłożenia ciężaru i odciążenia kręgosłupa.

W artykule skupiłam się na wadach postawy, jednak niedotleniony organizm, z czasem będzie już przemęczony i szybciej się starzeje. Jest też podatny na depresje, frustracje.

Drogi rodzicu, czy każdy inny czytelniku, przekaż znajomym, rodzinie i wszędzie tam gdzie są dzieci adres tego artykułu i zapytaj.

Czy ważniejsze dla nich jest,
aby dziecko znało trzy języki, było komputerowym mistrzem i jako dwudziestolatek było schorowanym, zniekształconym starcem?

Czy wolą mieć
biegające po dworze, zdrowe silne dziecko, które wkrótce będzie zdobywać świat?

















.